piątek, 25 lipca 2014

Akupunktura w ciąży - warto?

Raz na jednym z blogów przeczytałam, że co do porodu, to dwie rzeczy są pewne: 1) dziecko wyjdzie pochwą 2) będzie bolało. Wtedy jedynie się uśmiechnęłam. No ok. Będzie bolało. To chyba normalne? Oczywiście każda kobieta inaczej przeżywa to wydarzenie, ale mimo wszystko - czy możemy zrobić coś co przynajmniej zminimalizuje odczuwalny ból?

Przyznam szczerze, że o samym porodzie zaczęłam myśleć dopiero około 33 tygodnia, kiedy to dotarło do mnie, że tak! MUSZĘ urodzić. Wtedy też umówiłam się z moją położną na akupunkturę. Jakie są jej rezultaty? Czy jest bezpieczna dla dziecka? Właściwie - na czym ona polega?

Pierwsze i najważniejsze - Akupunktura w ciąży jest zupełnie nieszkodliwa dla dziecka.

Jakie jest zatem jej działanie?

* Co ciekawe nie działa ona jedynie podczas porodu, ale zwalcza też dolegliwości ciążowe, takie jak bóle pleców, nóg, zaburzenia z jedzeniem, wymioty, nadciśnienie. Może także pomóc przy złym ułożeniu dziecka.

* Przeciwdziała bólom porodowym. Jej zastosowanie daje nadzieję na uniknięcie znieczulenia czy leków przeciwbólowych. Ciało się rozluźnia i relaksuje. Zabieg też wzmacnia, czyli przyspiesza akcję porodową.

* Jest dobra w okresie połogu: nadaje się świetnie w przypadku problemów z odbudową ścianek macicy, przy zaparciach, czy wahaniach nastroju.

Jak wygląda zabieg?

Jeśli chodzi o ciężarne są wyraźnie określone miejsca nakłuć - kolana, wewnętrzna strona kostek, zewnętrzna strona łydek, oraz małych palców u stóp. Igły zostają wbite na długość ok. 0,5 cm i zostają w ciele około 15 minut. Potem są bezboleśnie wyjmowane. Zabieg stosuje się na cztery tygodnie przed terminem porodu.


Byłam już na jednej sesji i powiem wam, że jeśli ma zadziałać, to trzeba iść i się długo nie zastanawiać! Jak nie szkodzi, a istnieje możliwość zminimalizowania "strachu", to czemu właściwie nie? Sama myślałam, że będę jedna na takim wkłuwaniu, a tu się okazało, że jeszcze pięć brzuszków przyszło i tak sobie siedziałyśmy z wyciągniętymi nogami i powbijanymi igłami. W Niemczech, a przynajmniej tu u mnie ten zabieg jest całkiem normalny. I całkowicie za darmo. A jak jest w Polsce? Czy w Waszych miastach zostało wam to zaproponowane? Czy trzeba płacić? Na jednej ze stron przeczytałam, że taka akupunktura kosztuje od 50 do 250 (!) zł. Toż to czyste szaleństwo! Nasz kraj chyba nie chce ułatwić życia kobietom rodzącym :) a ja o działaniu w praktyce opowiem oczywiście w poście pt. Poród.

Czekają mnie jeszcze trzy zabiegi - kolejny znów w środę. Mam nadzieję, że uda się zrobić chociaż dwa kolejne, że Jakubko się nie zniecierpliwi bardziej niż ja. Dziś idziemy słuchać serduszka!

A wam miłego, słonecznego dnia!

8 komentarzy:

  1. Pierwszy raz słyszę o apunkturze w ciąży :O nawet na szkole rodzenia nie wspominali o takiej możliwości. Sądzę, że u nas nfz nie refunduje takich rarytasów, zapewne to, jak i większość badań, które przechodzę w ciąży, muszę pokryć z własnej kieszeni. Nawet już nie liczę ile wydałam na Małego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacytuję sama siebie: "nasz kraj nie chce ułatwić życia kobietom rodzącym". :P szkoda wielka. W końcu to właśnie o nas ciężarne powinno się troszczyć szczególnie, tworzymy społeczeństwo ;)

      Usuń
  2. A takie wbijanie igiełek boli?
    Fajna sprawa z tą akupunkturą, mam nadzieję, że Ci pomoże i choć trochę złagodzi ból ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze słyszę o takich zabiegach w ciąży :D Faktycznie Polska nie ułatwia - już zaczynając od tego, że samo znieczulenie podczas porodu (ZZO) jest płatne bądź niedostępne lub dostępne tylko ze skierowaniem lekarza, a nie jak w innych krajach dostępne jeśli życzy sobie tego rodząca. No ale cóż. Gdybym wiedziała o akupunkturze będąc w ciąży to pewnie bym się wybrała! Jeśli nie zaszkodzi, a może pomóc to czemu nie spróbować? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w szpitalu znieczulenie jest bezpłatne :)

      Usuń
  4. Fajna sprawa, jeśli pomaga. Podbijam pytanie: boli? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm zależy kto co lubi? :p brzmi jak masochizm, ale rzeczywiście - ja czulam to delikatnie, ot takie sekundowe lekkie ukłucie, a inne kobiety mocno się krzywiły.

    OdpowiedzUsuń