czwartek, 20 listopada 2014

4. Czego się nauczyłam?

Poprzednim miesiącem był październik. (musiałam się nieźle nad tym zastanowić!) Calutki październik spędziliśmy w Polsce i odpowiedź na pytanie "czego się wtedy nauczyłam" jest bardzo prosta. Albowiem w poprzednim miesiącu nauczyłam się celebrować chwile. Brać do ust czas i nie od razu go połykać, a smakować. Jakubko skończył dwa miesiące i uświadomiłam sobie, że nie jestem jedynie matką, ale też nadal żoną i (tak tak!) nadal kobietą.

Kawa w Tramwaju smakowała podwójnie dobrze, spacer w parku pachniał liśćmi i mglistym słońcem bardziej, a róże od męża mieniły się intensywniejszą czerwienią.

Teraz znajduję czas na kąpiel (przynajmniej raz w tygodniu), ubieram się staranniej, przytulam mocniej, upajam się herbatą, każdy dzień staram się przeżyć tak, by mieć z niego satysfakcję. I frajdę!


 
A Was czego nauczył październik? :)

22 komentarze:

  1. Kochana Mari jak ja lubię czytać Twoje wpisy. Są takie finezyjne. Ja muszę zrobić rachunek sumienia, czego nauczył mnie październik. Wiem na pewno, że nauczyłam się kochać bezwarunkowo mojego szkraba, mocno i mocniej każdego dnia. Poza tym nauczył mnie też pokory;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć :)

      "...i mocniej każdego dnia" - mogę się przyłączyć do tych słów.

      Usuń
  2. pięknie napisałaś, pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie nauczyl cierpliwości i tego, że można nie spać przez miesiąc i nadal żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :D Padłam. Metaforycznie, choć mogłabym dosłownie! Rzeczywiście też się nauczyłam tego przez pierwszy miesiąc życia Kuby - nie pocieszę Cię, mija teraz trzeci, a dalej czasem padam. Wtedy już dosłownie :)

      Usuń
  4. Relaksu, muszę jednak popracować nad celebrowaniem chwili :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto. Aby się nie zgubić przypadkiem :)

      Usuń
  5. To bardzo cenna umiejętność - celebrować chwile... Pięknie napisałaś!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. To święta prawda, trzeba się cieszyć z małych rzeczy i celebrować chwilę.
    P.S. Podoba mi się Twoje zdjęcie, sama dzisiaj zrobię sobie taką kąpiel, narobiłaś ochoty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zachęciłam Cię do chwili relaksu :) Trzeba sobie dogadzać!

      Usuń
  7. Jeżeli udało Ci się nauczyć celebrowania każdej chwili, to bardzo dużo! To ważna umiejętność, która nie każdemu jest dana! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę codziennie trzeba nad tym pracować, by się nie zapomnieć :)

      Usuń
  8. To najważniejsza w życiu umiejętność :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To wspaniała umiejętność, takie delektowaniem się życiem. Często wykonujemy różne czynności automatycznie i nawet nie zdajemy sobie sprawy jak fajne są.

    OdpowiedzUsuń
  10. A czy masz może jakiś szczególny sposób, na tego typu naukę? Bardzo by mi się przydał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba chyba po prostu w pewnym momencie powiedzieć sobie STOP. Zatrzymać się i spojrzeć. Kawa w spokoju z rana, rezygnując z biegu do pracy, szkoły, na zakupy, obiad z bliskimi, wieczór przy świecach zapachowych. Jest wiele spowalniaczy :)

      Usuń
  11. Piękny post, choć króciutki, emanuje miłą energią, która mnie ogrzała. Bardzo Ci dziękuję za te słowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :) i dziękuję za tak miłe słowa.

      Usuń
  12. Celebrować chwilę! Jak to pięknie brzmi. Muszę poćwiczyć, ciągle w biegu, na szybko, byle jak.
    Mam co trenować.

    OdpowiedzUsuń