piątek, 4 września 2015

Ach te przyzwyczajenia!

Ciężko pozbyć się starych przyzwyczajeń. Te, które trwały rok również wpisują się poniekąd w życie. I tak myśląc o piątku chciałam Wam bardzo napisać co u Okruszka. Potem pomyślałam, że przecież miało nie być Okruszkowych Tygodni! Ostatecznie rzeczywiście ich nie ma, ale i tak pojawia się ten oto Post :D

To nie jest tak, że skończę Wam pisać o Jakubku. Chciałabym po prostu robić to rzadziej. Zostanę przy miesięcznym podsumowaniu, a w międzyczasie na pewno będą się pojawiać migawki z naszego życia. Takie jak ta.

Nowe umiejętności

Ostatnie dni były bardzo owocne. Mnie wraz z siódmym tygodniem ciąży napadły potworne mdłości, ale za to ożywiony Jakubek stał się ciekawszy otaczającego świata, czulszy, kochańszy, mądrzejszy, rozgadany... Spokojniejszy taki w ogólnym obyciu. Zrozumiał, że kończąc rok nie może się już zachowywać, jak mały dzidziuś. No przecież! ;)

I tak nauczył się wstawać z siedzącej pozycji. Wcześniej kiedy upadł raczkował do najbliższej ściany, krzesła, czy czegokolwiek innego na czym mógłby się podźwignąć, a teraz po prostu wspiera się na rękach, wypycha pupę i trzymając równowagę odrywa rączki od podłogi. To takie kochane! Dla mnie też pewne odciążenie, bo czasem nie widząc pomocy musiałam podchodzić do niego, schylać się i go podciągać. Teraz jest coraz bardziej samodzielny.




Ostatnie dni to też przełom w jedzeniu, bo Okruszek całkiem sprawnie je łyżeczką i widelcem. A najlepsze co może być, to zasypianie. Wiedząc już o drugim dziecięciu w drodze, zrobiłam sobie listę rzeczy, które chciałabym nauczyć Jakubka przed pojawieniem się Kruszyny na świecie. Jedną z rzeczy było zasypianie w łóżeczku. I tak od środy rzeczywiście się zawzięłam i położyłam go do tego łóżeczka. Najpierw była bajka, a potem kiedy zaczęło się większe marudzenie, położyłam go, otuliłam kołdrą, przytuliłam do misia i zaczęłam śpiewać kołysankę, jednocześnie delikatnie bujając łóżeczko. Po trzech dniach bujam już mniej i myślę, że z czasem pozbędziemy się tego szczegółu już na dobre. Problemem zostają jedynie noce, gdzie Kuba często wybudza się z płaczem, nie chce piersi, a tylko położenie do wózka i zakołysanie daje efekt. Dziś muszę spróbować odkładać go do łóżeczka. Nawet kosztem braku snu. No i pytanie - dlaczego się wybudza? Dlaczego tak strasznie płacze? Zęby? Na tapecie mamy miniony już katar i ostre ślinienie się, ale żeby tak od dwóch tygodni taki płacz? Kiedy to się w końcu skończy :D



Same widzicie, że całkiem u nas kolorowo. Mimo nocy więcej plusów niż minusów. I mam nadzieję, że tak się utrzyma!

Na koniec moje ulubione zdjęcie z tego tygodnia. Pomocny Okruszek i fakt, że od dwóch dni mówi "mama". Co prawda jeszcze nie bezpośrednio do mnie, choć już powoli załapuje, ale to takie kochane i ściskające w środku, kiedy dziecię chodzi po domu i na pierwszym planie nuci "mamama mama", a kiedy zapytam: "Kuba? Mama?", to patrzy bystrze, uśmiecha się i śpiewa sobie dalej. Przełomowy ten tydzień, jak nic.


11 komentarzy:

  1. Nic nie mów z tymi nocami... U nas od kilku dni w nocy płacz, wiercenie i mało co pomaga... No ale u nas winowajcą są ewidentnie zęby, bo wyszły 3 na raz i idą kolejne... Też pytam: kiedy to się skończy?! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie raczej niedługo skoro w drodze kolejne. Kubie sie skończy, a zacznie drugiemu :p

      Usuń
    2. Boże, dziewczyny! Już się boję... :( :D

      Usuń
  2. Od kiedy Laura zachorowała spanie stało się jakimś koszmarem. Mała chce spać tylko przy cycku, odłożona do łóżeczka (wydawałoby się że na śpiąco) podnosi takie larum, że włos się jeży. I tak po kilka rund cycek -łóżko -cycek -łóżko aż szlag mnie trafia. W końcu pada bujana w łóżeczku by... obudzić się po 30minutach.... Mam ochotę wystrzelić się w kosmos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze na czas choroby zrezygnuj z łóżeczka? Ominiesz stresu dla siebie i dla niej. Ja w nocy zasypiam z Kuba przy piersi, ale jak tylko zaczyna sie kręcić przekladam go do łóżeczka. Poprzedniej nocy udalo sie i Kuba prawie cala noc tam przespał! Ale nie wiem czy byloby to możliwe przy gorączce i choróbsku. Niszczy ono nasz aniołki! :p trzymaj się Kasia :* pamiętasz kolki? Damy radę ze wszystkim!

      Usuń
    2. hahha, kolek to nigdy w życiu nie zapomnę. Jak sobie o nich teraz pomyślę, to naprawdę nie wiem jak udało nam się te 3 miesiące przetrwać! Moja taktyka na nocne spanie jest takie jak u Was, w ciągu dnia też tak robiłam - Laura zasypia głównie przy cycku i potem przekładam ją do łóżeczka. W nocy najczęściej śpimy już razem do rana, ale w dzień nie mogę jej zostawić u nas w łóżku, bo prawdopodobieństwo, że skończy na podłodze jest zbyt duże :( Dzisiaj ostatecznie skapitulowałam i pozwolilam jej spać na naszym łóżku, ale sama musiałam przy niej siedzieć aż się obudzi więc zamiast obiadu byla pizza ;)

      Usuń
  3. Może okruszek się wybudza dlatego, że zmieniłaś formę zasypiania i snu, dlatego maleństwa pomimo wszystko w nocy budzi się odczuwając zmianę, na pewno dla Niego to pewna forma stresu, tak samo jak dla Ciebie, czy się uda :) Myślę, że tak bo z tego co czytam porządnie się zawzięłaś :)
    Wszystko co nowe zawsze cieszy:) Ty masz o wiele więcej pracy, bo na świat przyjdzie drugie maleństwo, gdzie znowu będziesz miała tyle pracy. Ale dziecko to skarb, a o skarby się dba najbardziej.
    Pozdrawiam cieplutko
    www.matkapolka89.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się obawiam kolejnej ciąży, właśnie ze względu na mdłości. Pierwszy trymestr miałam wyjęty z życiorysu. Ledwo żyłam, a raczej po prostu egzystowałam. Nie wiem jak by to miało wyglądać gdybym miała do tego pod opieką już jednego malucha. Mogę liczyć na to, że druga ciąża będzie lżejsza...

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też nie przesypiam nocy niestety:( pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Zasypianie w łóżeczku - moje marzenie
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. To wspaniale, że u Was mimo wszystko jest tak kolorowe... no gdyby jeszcze te noce były jakieś łagodniejsze, no ale... nie można mieć wszystkiego... ;)
    Ola już powtarza cały zestaw: tata, dada, mama, baba... ale i tak pewnie nieświadomie... jednak mimo to, brzmi to cudownie! :)

    OdpowiedzUsuń