piątek, 30 czerwca 2017

Rodzeństwo - miesiąc czternasty i trzydziesty czwarty

Kiedy dzieci śpią już o 20, a mąż koczuje w namiocie na rybach, by przywieźć sobotni obiad, wiedz, że napisze się Post. Ciasto czereśniowe jest? Kubuś? Jason Mraz i jego Love is a four letter world? No to zaczynamy!

Dziś mogłam bardzo dobrze zaobserwować te nasze dwa brzdące w ich relacji Starszy Brat - Młodszy Brat. Pożegnaliśmy tatę i schowaliśmy się w zaciszu domowym. Wysypaliśmy klocki i razem z Kubą budowaliśmy dom dla jego autek. Leon chadzał swoimi ścieżkami. Szukał co by tu przegryźć i napić się. Wspinał na łóżko, schodził z niego, buszował w zabawkach, którymi jednak szybko się nudził.

Czasem chłopcy naprawdę potrafią bawić się razem. Tyle tylko, że Młodszy jest jeszcze na etapie fascynacji wszystkim dookoła, wszystkim po trochu i więcej frajdy sprawia mu burzenie, niż budowanie. Jakże inaczej niż naszemu małemu kombinatorowi. Więc ostatecznie wspólna zabawa kończy się krzykiem, gryzieniem, klepaniem Leona po pupie i ogólnym niuniu niuniu. Nasz niebieskooki staje się mimo wszystko coraz szybciej i szybciej małym chłopcem, coraz bardziej ogarniętym, więc wierzę, że już najgorsze za nami i teraz może być już tylko lepiej.


Jakub

Tak się zmienił ten nasz chłopiec w ostatnich miesiącach. Z mówieniem jest nie do poznania. Kiedy pomyślę o naszych zmartwieniach z tym związanych chce mi się z nich śmiać. Chłonie wszystko dookoła, powtarza. Stara się mówić, to o co go prosimy. Uwielbia słowa na M. Mucha, mochro (mokro), mrófka, miś, mycha, to tylko niektóre z jego ulubionych. Powie już pies, wąż, słoń, gdzie wcześniej zastępowały te słowa odpowiednie odgłosy. Tworzy zdania i czuje się taki ważny! Kiedy Leon robi coś nie tak podbiega i pokazuje mu, jak coś trzeba zrobić. Często obserwuje go z boku i uśmiecha się, ciesząc z jego osiągnięć

Ogólnie młodszy brat jest spoko, ale są momenty, kiedy jest tylko "moje, moje" i nie podzieli się za żadne skarby. A przepraszam! Jakie moje! Od jakiegoś czasu jest "Buba". Co prawda nadal mówi "kom" (chodź) i auch (też), ale polski znacznie przeważa i kiedy zrozumie, że "dzidzia" go nie rozumie woła jednak "choś tu".


Odkąd Leon lepiej chodzi/biega są też wspólne gonitwy po ogrodzie i wokół stołu. Kuba niekiedy specjalnie zabiera mu kocyk, żeby się podrażnić i razem pośmiać. Zawsze, gdy coś mu kupujemy pyta o Leona, a gdy sam wykłada pieniądze ze swojego portfela, to lizak dla niego kosztuje 5 groszy, a dla braciszka 20. Jest przekochany z tą troską. Z tym przytulaniem, głaskaniem i całowaniem. Z porankami, gdy zrzuca mnie z łóżka, bo Leon już wstał i trzeba go wyjąć z łóżeczka. Tej miłości jest tyle, że mimo wszystko znacznie góruje nad przepychankami, krzykami i ich pierwszymi małymi kłótniami.


Leon

Od zawsze był bardzo spokojny. I nadal jest. Noce z nim, to igraszka, spacery sama przyjemność. Jednak, jak coś mu się nie spodoba, potrafi dać o tym znać dalekim sąsiadom. Jest ryk (pamiętam, jak nadużywałam tego słowa przy małym Kubie :D), siadanie na podłodze, skłon i grochowe łzy. Rozżala nam się ten Młodszy niemożliwie! I wszystko cichnie, kiedy jest wzięty na ręce! Przytulenie jest dobre na każde zło. Uwielbia się przytulać. Podbiega, wyciąga ręce i daje buziaki. Widzę, jak dużo uczy się od Kuby. Jak chciałby robić wiele rzeczy, które on już może. Jak cieszy się na jego widok. I wtedy, kiedy może się z nim pobawić. Jak lubi zaglądać do każdego kąta. Na ogrodzie biega, kosi trawę i targa psa. Czuje się tu wspaniale. Z dziećmi i z rodziną. 




W ostatnich dniach osłabły nam też karmienia piersią. W dzień zachowuje się tak, jakby nie miał na nie czasu. Czasem złapie, by potem po sekundzie wypluć. W środę pierwszy raz od baardzo dawna czułam ból od nagromadzenia pokarmu. Mam nadzieję, że to delikatny początek zakończenia karmienia. Oboje już dostatecznie się nim nacieszyliśmy i wiem, że Leon dostał to, co najlepsze. Teraz czas na uniezależnienie się. I moją swobodę :)


Kolejna relacja Starszy Brat - Młodszy Brat już pewnie we wrześniu. Leon zmienia nam się każdego miesiąca, z kolei Jakub już za dwa miesiące stanie się wesołym (oby!) przedszkolakiem. Przedszkolnie nam się tu zrobi, jak nic! Nie martw się! Do tego czasu nie zamilknę, na pewno będę się odzywać częściej niż dotychczas ;)

Dobrego wieczoru Tobie!


5 komentarzy:

  1. Haha, fajnie piszesz, ciekawie, ta "mrófka" rozbawiła wręcz, potrafię sobie wyobrazić jak Kuba tak mówi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może Kuba po prostu wyssał z mlekiem matki polską swobodę i tak jak mama potrzebował polskiego, domowego otoczenia, żeby i z mówieniem się otworzyć ;)
    Ps. Już chyba "Marika (...) mieszkająca w Polsce, w miejscu do którego mimo wszystko ciągle dążyła" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rany, Marika, kiedy Oni tak urośli? Leon jest rozkoszny, taki fajny blondynek :-) Martwiłaś się mową Jakubka? U nas Laura mówi coraz więcej, ale jest mocno do tyłu w stosunku do rówieśników. Wciąż często wymyśla swoje własne nazwy, ale uspokajam się, że przyjdzie jej moment i się rozkręci.

    OdpowiedzUsuń
  4. O, Kuba idzie do przedszkola, super, powodzenia! Nas też to czeka już we wrześniu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czas tak szybko leci, że nie mogę w to uwierzyć, zdecydowanie widać to na naszych dzieciach. Fajnych masz tych facetów :)

    OdpowiedzUsuń